![]() | |
chcę napisać o czymś ważnym, lecz jest to takie ładne, że mówienie o tym nie potrafi oddać tego w żaden sposób. mówienie o tym, sprowadzanie tego na ziemię jest nietaktem, który popełniłam kilkakrotnie w przypływie euforii i emocji nie mieszczących się w ciele. teraz wypełnia mnie pustka, która robi co do niej należy jeszcze do końca tygodnia, nie lubimy się zbytnio, musimy się tolerować nawzajem. co jeszcze musimy? pięć dni w tygodniu po 7 i pół godzin, w co drugi weekend od rana do wieczora. reszta to wolność, którą zabiera zmęczenie i sen w ciągu zbyt krótkiej doby. tak bardzo lubię to miejsce, ten pokój to mój cały świat (znaczy jest tu wszystko i jeszcze więcej), tramwaje, plaża, szafa aż po sufit. --- 23 września 2008 :: 01:33 nie rób czegoś, jak nie chcesz tego robić. nie to nie. robić coś = (byle) nie myśleć. w maju skończyło się codzienne zamykanie w kuchni i godzinne rozmawianie przez telefon. zaczęły się wakacje.. chcę robić całe mnóstwo zdjęć i pojechać jeszcze na stocznię, podejść pod znak 'wstęp wzbroniony'. znaczy być szpiegiem przemysłowym. --- 25 sierpnia 2008 :: 22:57 niezbyt pocieszające. ale nie płacz. --- 17 lipca 2008 :: 19:12 czytam kurta vonegguta, a w nim: trochę o lodzie-9, czasem o billym podróżującym w czasie, o pisarzu kilgore trout, którego prawdziwość zależy od twojej fantazji i powiązań z twórcą tej postaci, który nie istnieje, a jednak jest obecny. tytuł 'syreny z tytana' gra mi w uszach; kosmiczna podróż, materializacja, kruchy los, (nie)pokonana ludzka świadomość, anteny pod czaszką. albo grzesiuk ze swoim 'i patrzy na mnie przenikliwie jak żaba na piorun'. albo profesorka filozofii 'kocham cię jak sól'. więcej grzechów nie pamiętam. słucham za to pj: dear darkness won't you cover me again dear darkness, dear, i've been your friend for many years. won't you do this for me? dearest darkness and cover me from the sun the words are tightening around my throat --- 13 lipca 2008 :: 14:55 jesteście niepewni. dlaczego was to kręci, dlaczego chcecie potajemnych spotkań, potajemnych smsów, pisania gdy siedzicie w pubie pijąc wódkę, gdy wasza narzeczona nie patrzy..? chcecie żeby ktoś stał między wami? po co? --- 09 lipca 2008 :: 09:49 trwa na dobre. tak jak zacieranie śladów po obecności trzech facetów, z którymi dzieliłam mieszkanie. sport to zdrowie, więc pobiegałam sobie do śmietnika i z powrotem w celu wyrzucenia kilkudziesięciu butelek (każda inna, podwójne od razu wyrzucali) z ich unikatowej kolekcji alkoholi.(...) wyrzucanie swoich gratów sprawia wielką frajdę, daje uczucie lekkości na duchu. tak więc idę dalej sprzątać i się pakować, tralala. --- 28 czerwca 2008 :: 12:40 postanowiłam się rozliczyć z tym miesiącem, bo od samego początku jest dla mnie pełen wrażeń. przede wszystkim dzisiaj zakończona sesja. nie pamiętam, kiedy zaczęłam nadrabiać wszystko, kiedy sen trwał sześć godzin, ósemka w pracy i malowanie, rycie linorytu, mazanie, tworzenie. uczenie się w autobusie i niezawodna wymiana notatek z niezawodną grupą kulturoznawców <: pamiętam już teraz tylko to, że warto było. pogodziłam się z faktem, że robię wszystko na ostatni termin, że jak nie zdążę, zrobię to dobrze na następny najbliższy. wynik jest taki, że średnia powyżej 4,5 brzmi ładnie. * pamiętam weekendy, po których odpoczywałam w pracy w poniedziałki. wygodnie byłoby je postrzegać nieemocjonalnie, bez sentymentu. wiem na pewno, że coś się zmieniło, tak samo jak wiem, że za 10 dni wylatujesz na kilka lat. taka wiedza jest potrzebna, żeby poczuć, że jednak stąpa się po tej ziemi i grawitacja pracuje 24h na dobę tak jak lustra. chcę to oddalić od siebie. * przeprowadzam się z sopotu do gdańska; niedługo odwiedzam tatę i przyjaciół, którzy są mi bliżsi pomimo nie_wiem_ilu_kilometrów_to_zależy_czym_i_jak_jedziesz. to zależy. --- 27 czerwca 2008 :: 23:02 tylko tyle, żeby los przynosił mniej negatywnych niespodzianek. --- 04 czerwca 2008 :: 22:29 co będzie za tydzień? pociąg do warszawy, sala kongresowa, koncert pj harvey. przyjaciele dzwonią, przyjaciel jeden od serca. dlaczego jest tak daleko? powinnam zadać pytanie inaczej: dlaczego ja jestem tak daleko. przecież jest prawie_dobrze ale coś mnie kłuje, ale występuje to 'prawie_' i czasem daje o sobie znać. chciałoby się także z n a ć kogoś w dużym mieście. jestem bardzo niecierpliwa, ale poczekam na ciebie. * czy te dwa lata to była pustka wypełniona nicością? sen na jawie, przespany odłamek życia? co ja sobie wtedy myślałam nie wiem, nie pamiętam. ludzie mi się dziwią, że nie smucę się z tego powodu. sztywne palce i lewa noga, ból pleców, suche dłonie. piękne chwile trwają najkrócej, tylko jak to się dzieje, że zdajemy sobie sprawę z ich wagi po czasie, miesiącach, latach? gdzie podziewa się świadomość? gdzie... --- 16 maja 2008 :: 00:38 kiedy idę pomiędzy domami, a nie pomiędzy samochodami, leśnymi ścieżkami, bez chodników. piję piwo idąc, nie przejmuję się policją, bo w i e m że jej nie będzie. śmieję się do ciebie, może nie powinnam. opowiadam historię i nie kończę, bo tobie coś się przypomniało, zresztą jest tyle do opowiedzenia. tylko nie wiem dlaczego boisz się wejść do opuszczonego domu i nigdy nie dowiemy się czy w tym worku pod krzyżem był trup czy nie. kiedy nie wiem gdzie jestem, ale wiem że się nie zgubię, w zasadzie mnie to nie obchodzi. zadajesz trudne pytania, zbyt szybko odpowiadam. wiem że to nieprawda, nie zadzwonisz. za dwa tygodnie wasz ślub i chyba straciłeś głowę. być może to nasze ostatnie spotkanie, może jeszcze jedno z wielu. ale tamte czasy już minęły, liceum, kawa, zadanie z angielskiego. nie czytaj tego nigdy. --- 23 marca 2008 :: 22:58 lubię pić wino z koleżankami starszymi o lat kilka, z życiem, wydaje się ułożonym, aż po kilku latach jakby zgodnie z jakimś absurdalnym schematem zaczyna coś się psuć. współczuję im; podziwiam za odwagę, lubię słuchać, mało mówić. ciekawi mnie jak sobie radzą, jak się zmieniają, opowiadają o młodzieńczej przeszłości, pierwszych miłościach. chciałabym, żeby wierzyły przede wszystkim sobie, w siebie. reszta dalej. podoba mi się to, że przyjmują wzloty i upadki jako kolej rzeczy, konieczność do osiągnięcia równowagi. bądźcie dzielne. bądźmy. --- 01 marca 2008 :: 23:50 szukałam dla ciebie prezentu, we wszystkich sklepach półki pełne świeczek. były ładne, ale sama mam ich już kilka. są takie piękne i słodkie, że szkoda mi je spalić, zaburzyć kształt, zniszczyć strukturę. te które dostałam chowam w szafkach, kładę obok książek. właśnie uśmiercam jedną z nich, najpiękniejszą, urodzinową. buduję nastrój przy muzyce i zgaszonym świetle w pustym domu. słuchaliśmy kiedyś muzyki siedząc na podłodze, pod oknem. nad nami gryzmoły na ścianie, przed nami stare ciężkie meble. nie wiem skąd brałeś te światła, najczęściej paliło się czerwone. wtedy było tylko słuchanie muzyki. raz zaparzyłeś zieloną herbatę w garnku i rozlałeś ją do kubków, dzieląc na trzy osoby w taki rytualny sposób pośród ciasnego pokoju. słucham teraz innej muzyki i zastanawiam się, dlaczego towarzyszy mi stale uczucie tęsknoty. czy to była ta wolność której się szukało? to było coś, z czym kojarzy mi się to miasto. - poproszę ulgowy na trasie gdańsk-tarnobrzeg na 30 grudnia. - do samego gdańska? - do samego gdańska. --- 28 grudnia 2007 :: 18:22 oj w pracy miałam stresujący dzień, a stresować się nie lubię, więc dobrze się nie czułam, zdecydowanie. jak jest stres, to nic nie wychodzi. jak chce się to zmienić czasem się udaje, czasem nie. wtedy trzeba zastanowić się, czy to jest tak jak ja chciałam/chciałem, jeśli nie, czas na zmiany. nie wiem co nas napadło na słuchanie rapu, oglądanie klipów, podniecamy się starymi kawałkami, a puść to, a weź tamto poszukaj. radość, pełnia szczęścia. dodam, że teraz na co dzień słuchamy rocka, alternatywy. ale od rapu zaczynaliśmy i to zostało gdzieś w nas. czuję się świetnie, rewelacyjnie i cieszę się chwilą. --- 06 listopada 2007 :: 23:49 przyjeżdżam w marcu, oj ale się porobiło. zaraz spadam na zajęcia, bo jaka by ta szkoła nie była, nie ma co z niej uciekać przynajmniej przed skończeniem roku. praca mnie męczy, nudzi, klienci upierdliwi irytują. ach ten czas, nasz cenny czas. --- 26 lutego 2007 :: 16:10 chciałabym, by w lutym udało nam się wyrwać stąd i wyjechać w góry, zapomnieć o codziennej rutynie, zmartwieniach. w pracy nam odwala, w sumie jest to całkiem fajne. pojawiam się tutaj nawet gdy mam wolne, trzeba do kogoś gębę otworzyć, poza tym już się przyzwyczaiłam. nie chcę na razie myśleć o zmianie, tej przymusowej. często zastanawiam się, co dzieje się u moich przyjaciół z drugiego końca polski, z tego drugiego (a może pierwszego?) domu. nie wiem, czy mogłabym powiedzieć, że teraz ich z n a m. wszyscy się zmienili. nie mamy czasu i możliwości spotkania, szkoda. --- 12 stycznia 2007 :: 15:27 |
pj harvey klatka b komiksowe kropki lodziarnia nonsensopedia * kasia sławomir trzymasz się? * |
|
2008: 2007: 01 02 2006: 01 2005: | |